poniedziałek, 23 kwietnia 2012

książki i fotografia

dzisiejsza data znana jest każdemu miłośnikowi książek. i chociaż sklepy prześcigają się w promocjach i różnorakich zniżkach, by tylko przyciągnąć nowego czytelnika, to ja w tym roku skupię się na tych pozycjach, które od jakiegoś czasu leżą nieprzeczytane bądź zapomniane na mojej półce. w tym roku kupiłam tylko jedną książkę i jestem z tego dumna. brzmi paradoksalnie, ale dzięki temu odkryłam, ile nietkniętych skarbów mam w swoim domu. genialne historie alice munro, stare opowiadania cortazara, wspomnienia edwarda stachury. znajduję dużo czasu, by odkrywać moje półki na nowo. 

ponadto, mam w domu nowe dziecko, które zachwyca mnie za każdym razem, gdy biorę je do rąk. efekty zabawy będą pojawiały się tutaj: remain nameless. od fotografowania jestem tak samo uzależniona jak od czytania. mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś dobrego.


zapraszam serdecznie.

wtorek, 27 marca 2012

fotobiografia

zofia nasierowska tradycyjnymi technikami uzyskiwała to, co dzisiejsi fotografowie photoshopem. z jej zdjęć bił blask, a fotografowane kobiety czuły się piękniejsze, bardziej czarujące, bardziej pewne siebie. do jej atelier ustawiały się kolejki młodych aktorek, modelek i piosenkarek, których fotografie obiegały później świat. a ze skromnej i nieśmiałej zosi wyrosła prawdziwa pani fotograf.

nasierowska miała swój własny styl fotografowania. od najmłodszych lat sztuki fotografii uczył ją ojciec, który był dumny, że córka idzie w jego ślady. fotograficzno-filmowy świat zwariował na punkcie kobiecego piękna uchwyconego przez zosię.

fotobiografia stanowi zbiór wspomnień, interesujących anegdot oraz wybitnych portretów. fotografka jawi się jako ciepła, pełna pogody ducha kobieta, która ciężką pracą zdobyła uznanie krytyków. wszystko, co zostało opisane w książce sprawia wrażenie idylli. rodzina z tradycjami, szczęśliwe zamążpójście i zawrotna kariera - jest czego zazdrościć. nasierowskiej sukces nie uderzył do głowy. w odpowiednim momencie wycofała się z fotografowania i odnalazła spokój na mazurach. w jej historii nie znajdziemy dramatów ani skandali. jej osiągnięcia były tylko i wyłącznie zasługą talentu, którego zdecydowanie nie zmarnowała. 

znajdziemy tu opowieść o zwyczajnej dziewczynie, która z każdej kobiety potrafiła wydobyć naturalne piękno. niezwykłe portrety beaty tyszkiewicz, marii gładkowskiej czy kaliny jędrusik mówią same za siebie. fotobiografię można przeczytać, ale także przeglądać jak album. z części pisanej najbardziej interesujące wydają się wspomnienia z łódzkiej filmówki. w tym czasie co nasierowska studiował m.in. roman polański. na studiach zosia poznała również swojego męża - janusza majewskiego, z którym stworzyła pełen szacunku i miłości związek (a przynajmniej tak zostało to przedstawione w książce).

fotobiografia może jednocześnie zachwycić, ale także zanudzić czytelnika, który woli historie pełne akcji. tutaj jedyną sensacją (albo i nawet nie) jest życie towarzyskie światka filmowego, wokół którego obracała się nasierowska. większą uwagę przyciągają same zdjęcia i to one stanowią o wartości książki. 

ocena: 4/6.

środa, 29 lutego 2012

dom z pyłu i snów

sentyment związany z najpiękniejszą wyspą, na której dane mi było przez chwilę przebywać, zaślepił moje oczy oraz głowę. spojrzałam na okładkę, która zachwyciła. spojrzałam na tytuł, który oczarował... i nagle dom z pyłu i snów znalazł się na mojej półce.

tymczasem po kilkudziesięciu stronach miałam ochotę rzucić tę książkę w kąt. banalne dialogi, nieskomplikowane postaci oraz co gorsza brak jakichkolwiek autentycznych relacji sprawił, że odechciało mi się czytać. nie porzuciłam jej tylko ze względu na obecną w tle kretę (ach!). 

przez dwa dni towarzyszyłam młodej angielce, która zakochana w małej miejscowości na krecie, zakochała się również w ich mieszkańcach, a konkretniej - w jednym, przystojnym greku. jak się można spodziewać, wynikło z tego mnóstwo (nie)spodziewanych wydarzeń. jest to również historia o ludziach, którzy musieli stawić czoło wojnie. ta część książki była chyba najbardziej interesująca, i jednocześnie wyjątkowo smutna.

powieść czyta się bardzo szybko. w połowie drogi przestałam żałować czasu spędzonego nad książką. co prawda, kuły mnie w oczy proste dialogi mające na celu przedstawienie postaci i sytuacji, ale później było już trochę lepiej. a może to ja po prostu się przyzwyczaiłam? raczej nie sięgnę po inne tytuły tej autorki. owszem, jest to lekkie i momentami przyjemne czytadło, zwłaszcza w dalszej części, ale z pewnością nie jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich.

jedyne co mnie cieszy, to to, że mogłam odbyć małą podróż na moją ulubioną wyspę, która zawsze już będzie kojarzyć mi się z najcudowniejszą plażą z różowym piaskiem (klik!) oraz najlepszym czasem w życiu.

ocena: 3/6.

wtorek, 28 lutego 2012

urodziłem się pewnego błękitnego dnia

synestezja to stan, zdolność lub według niektórych zaburzenie, które interesowało mnie od bardzo dawna. muzyka widziana za pomocą barw, liczby określane za pomocą faktur, kolory mające określone kształty - brzmi absurdalnie? niekoniecznie. tak naprawdę wielu z nas doświadcza takich wrażeń, często nie zdając sobie z tego sprawy. 

daniel tammet jest jednak wyjątkowy. oprócz synestezji, mężczyzna cierpi na zespół aspergera - łagodniejszą formę autyzmu. w dzieciństwie miał również ataki epilepsji. żadne z tych zaburzeń nie przeszkodziło mu w dorosłym życiu. dzięki niezwykłym zdolnościom arytmetycznym i językowym, np. zapamiętywaniu nieskończonych sekwencji liczb, szybkiej nauki języków, kojarzeniu różnych wydarzeń z określonymi kształtami, fakturami i cyframi - udało mu się przetrwać trudne chwile. w dzieciństwie liczby były jego najlepszymi przyjaciółmi, a najbardziej upodobał sobie cyfrę 4, która tak jak on, była 'cicha i nieśmiała'.

urodziłem się pewnego błękitnego dnia jest niezwykle interesującą historią człowieka, który dzięki wsparciu licznej rodziny oraz wartościowych przyjaciół, odnalazł swoje miejsce na ziemi oraz spełnił swoje marzenia. przede wszystkim otworzył się na ludzi, a jak wiadomo, w przypadku osób z autyzmem czy zespołem aspergera, jest to dość trudne i często kłopotliwe. 

wspomnienia daniela tammeta są pełne niezwykłych faktów, np. dotyczących wielkości liczby pi czy synestetycznych zdolności williama szekspira, a także różnych teorii powstania synestezji. według jednej z nich język wyłonił się z synestezyjnych powiązań w ludzkim mózgu. 

książkę tę polecam każdemu, zwłaszcza osobom, które interesują się ludzką psychiką. ten pamiętnik uwrażliwia. być może sprawi, że z większą akceptacją i zrozumieniem spojrzymy na osoby, które mogą cierpieć z powodu swojej choroby. jak widać, zaburzenie nie musi być przekleństwem. daniel tammet poradził sobie doskonale - dzięki temu, co 'trzymał' w swojej głowie, stał się najbardziej rozpoznawalnym sawantem na świecie. napisał książkę po to, by między innymi przekonać innych autystyków, że u nich też może być normalnie.

ocena: 5,5/6.