Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 stycznia 2011

czarnoksiężnik z archipelagu

nie przepadam za fantastyką i za kryminałami. bardzo rzadko po nie sięgam, tym razem było po części z konieczności, a po części sama chciałam, a nóż widelec mi się spodoba. i teraz nie wiem, w którą stronę ruszyć, czy dać się ponieść moim uprzedzeniom, czy zapomnieć o nich i skupić się na merytorycznej wartości. tak czy siak, raczej nie jestem zachwycona, chociaż zdaję sobie sprawę, że czarnoksiężnik z archipelagu to wielce chwalona i wynoszona na piedestał książka, zresztą jak cała saga zatytułowana ziemiomorze, której ta powieść jest pierwszą częścią.

jest to historia chłopca, który odkrywa w sobie talent do zmieniania rzeczywistości za pomocą magii. trafia pod opiekę wielkiego maga, który uczy go cierpliwości i pokory. jednak to nie jest to, o czym ged (takie nadano mu imię) marzył i postanawia rozpocząć naukę na wyspie, na której szkoli się czarnoksiężników. chłopiec (później już mężczyzna) jednak musi zmagać się ze swoim cieniem, który wypuszczony na wolność nie daje naszemu czarnoksiężnikowi spokoju. czy gedowi uda się pokonać cień, nie znając jego imienia? poznanie imienia przeciwnika wydaje się krokiem do pokonania wroga.

był moment, że wciągnęła mnie ta powieść. spokojne tempo, nauka odpowiedzialności za swoje czyny i innych ludzi, odkrywanie swoich możliwości. piękny, momentami poetycki język sprawił, że czułam się jak w baśni. za przekład należą się brawa stanisławowi barańczakowi. jednak fantastyka, magowie, smoki (wiem, upraszczam!) to nie jest to, co tole lubią najbardziej. w każdym razie, jeśli ktoś lubi takie rzeczy, a jeszcze nie czytał, polecam. 

ocena: 3,5/6.